"Nowa Huta - na progu wielkiego lotu"

Opowieścią o Nowej Hucie kończymy cykl tekstów,które miały Wam pomóc w poszukiwaniu własnego locum, w wyborze dzielnicy. Wytrwały Czytelnik zwiedził z nami całe miasto. Nowa Huta - dzielnica która „nam została” na koniec nie jest ani gorsza ani lepsza od pozostałych. Niesłusznie we wszystkich rankingach jakie prowadzą pośrednicy nieruchomości ma opinie miejsca w którym szuka się lokalu tylko wówczas gdy nigdzie indziej się nie udało. Nowa Huta jest inna.
Nowa Huta to osobne miasto którego starzy Krakowianie nie tolerowali i dopóki będą mieli coś publicznie do powiedzenia - nie „stolerują” nigdy. Omawialiśmy to zjawisko w dwóch poprzednich odcinkach - szkoda się powtarzać. Obalmy jedynie dwa powszechne poglądy:
1-W Hucie jest statystycznie największy bandytyzm, brud i beznadzieja bezrobotnych…
Nie prawda, nawet statystyczna. Jeśli obszar jaki zajmuje dzielnica Nowa Huta porównamy do obszaru Krakowa i porównamy statystyki policyjne -Kraków ma gorszą.
Bród (chodzi generalnie o pracę służb komunalnych) nie jest cechą wyłącznie nowohucką, co warto sprawdzić choćby śledząc wkrótce nieuniknione doniesienia o tym w jakim rejonie miasta zima znów zaskoczyła drogowców. Procentowy „udział” osób bezrobotnych,podawany statystycznie w odniesieniu do ilości mieszkańców danej dzielnicy publikowany jest na stronach urzędowych. Ostatnie dane -wyżej niż Nową Hutę lokują np. Podgórze.
2- Blokowiska Nowej Huty to przeżytek. Relikt socjalizmu. „Badziewie”.
Celowo zacytowałem opinie z licznych forów dyskusyjnych popularnych portali, bowiem trzy wymienione odpowiedzi padają najczęściej gdy ktoś zapyta „czy warto w Hucie wynająć mieszkanie”
Walka z taką opinią jest prawie że niemożliwa. Ja każdemu,kto stawia powyższe tezy polecam rzucenie okiem na dzielnice w góry (wyklinajcie satelitarne w googlach) lub choćby rzucenie okiem na przewijającą się panoramę strony:
http://www.dzielnica18.krakow.pl. Czy tak prezentuje się „badziewie”? Jasne że to wizytówka, ale każda dzielnica jakąś swoją wizytówkę posiada. Zobaczcie wizytówki innych dzielnic i porównajcie sami. Nowohuckimi „pejzażami” zachwycają się architekci:
Nowa Huta została zaprojektowana doskonale. Nigdzie nie ma tylu terenów zielonych. Więcej powiem: kto chce nabrać innego przekonania o przyszłości rozwojowej miast powinien porównać współczesne osiedla deweloperskie z owym przeżytkiem socjalistycznym. Gdzie jest większe zagęszczenie? Gdzie samochodem „bardziej” nie można zaparkować, gdzie matka z dzieckiem może swobodnie wyjść na spacer? Gdzie funkcje (handel, usługi) są rozwiązane przyjaźniej dla lokatora?
Jasne,że ciężka fasadowość bloków realnego socjalizmu nijak się ma do dzisiejszej maniery balkoników i wysokich dachów z urokliwymi poddaszami. Uroda, w przypadku rozwiązań architektonicznych, również w ujęciu „ludzkim” to rzecz względna co wykaże tak: dzisiejsze,budzące zachwyt kamieniczki starych dzielnic, rewaloryzowane przez światłych,nowych właścicieli były niegdyś czynszowymi ( by nie rzec slumsowymi) „pudłami” do taniego mieszkania. Dziś zachwycamy się fragmentami fasad (słusznie akcentowanymi) czy portali (słusznie odnawianymi). Jeśli akceptujecie ten tok rozumowania -jasne,że (nie wiem za ile lat, ale na pewno!) w nowohuckich blokach, ich dziś pogardzana monumentalność będzie przedmiotem podobnej rewaloryzacji. Musi minąć „ ze dwa pokolenia” aby kolejni lokatorzy poczuli dumę z wyglądu swojego domu, podobnie jak dziś dumni są kolejni lokatorzy kamienic z przełomu wieków.
Jeśli szukacie mieszkania, takiego aby było nie tylko miejscem bytowania lecz również lokatą powinniście poszukiwać w Hucie bloków najstarszych, tych z lat 50 i 60-tych. Zyskacie, bowiem pogardzane dziś - mają nieproporcjonalnie do wartości niską cenę - wyłącznie dlatego, że „komunistyczne”.
Nowa huta spokojnie oczekuje na zmianę swojej opinii. Z „pośmiewiska historii „ stanie się klasykiem. Wasze wnuki będą kiedyś zwiedzały okolice Placu centralnego tak jak Wy dziś zwiedzacie drogę królewską.
Huta zmieni swoje oblicze. Mam na to jeszcze jeden dowód. Przed wakacjami, pod patronatem „dziennika Polskiego” odbyła się ważna dla dzielnicy Konferencja "Rewitalizacja czy gentryfikacja Nowej Huty?" Nie byle kto referował. Pełny zapis wystąpień znajdziecie na portalu „DP” - ja chcę zacytować fragmenty wystąpień osób najzacniejszych:
Prof. Stanisław Juchnowicz, urbanista, współprojektant Nowej Huty, wykładowca na Wydziale Architektury Akademii Krakowskiej:
Należy uczynić wszystko, by przy trwającym obecnie sporządzaniu studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego dla Krakowa - została uwzględniona rezolucja Rady Miasta z 1999 r. z okazji jubileuszu 50-lecia Huty. Zawarte w niej postulaty nie zmieniły się do dziś. Jednym z najważniejszych jest uznanie obszaru Kraków-Wschód wraz z dzielnicą Nowej Huty za zasadniczy obszar przyszłego rozwoju Krakowa. Układ kolejowy stanowiący obwodnicę wokół kombinatu i jego otoczenia winien być w przyszłości użytkowany również do celów komunikacji publicznej. Wtedy wokół przystanków w dawnych wsiach jak np. Wyciąże czy Kościelniki, rozwinie się osadnictwo. Zwiększy się dostępność tego obszaru, szybką koleją można by się stamtąd dostawać do dworca w Krakowie w ciągu ok. 20 minut. Dostępność tego obszaru zwiększyłaby się też przez zlokalizowanie drogi ekspresowej na wschód od Kombinatu.
Prof. Andrzej Jajszczyk z Katedry Telekomunikacji AGH, dyrektor Narodowego Centrum Nauki:
- Nowa Huta, wbrew stereotypom, jest wspaniałym miejscem. Należy zachować i odnowić to, co cenne - układ, porządek urbanistyczny, a zarazem zrobić z Nowej Huty miejsce przyjazne dla mieszkańców, traktować ją jako część Krakowa, w której można realizować podstawowe potrzeby mieszkańców. Jeśli chcemy np. pójść do kawiarni, nie musimy przecież jechać na Rynek Główny, równie dobrze powinniśmy móc to zrobić w Nowej Hucie. Warto też umacniać więzi społeczne, wspólnie działać na rzecz miejsca, w którym się żyje. Zmienia się funkcja przemysłowa Nowej Huty, Zwalnia się część miejsca po kombinacie i wokół niego, którą można wykorzystać do rozwoju gospodarczego związanego z nowoczesnymi technologiami. Taki rozwój to nowe miejsca pracy, napływ świeżej krwi. A ważne jest, żeby przybywali tu nowi ludzie.
Zamiast puenty:
Pamiętacie wymieniony powyżej tytuł konferencji? Rewitalizacja to proces, prowadzony zarówno przez społeczność lokalną i władzę samorządową. Który zmierza do nadawania nowych funkcji dzielnicy. Gentryfikacja oznacza proces w którym poprzemysłowa dzielnica przejmowana przez deweloperów, biznesmenów, którzy inwestując w nią - inwestują również w obiekty mieszkalne, obiekty usługowe itd. To w konsekwencji oznacza iż dzielnica zamienia image: z robotniczej, komunalnej w luksusową, prestiżową. Takie procesy znane są np. w miastach przemysłowych Anglii. Jeśli fakt,że JUŻ DZIŚ, kiedy dzielnica Nowa Huta dopiero zbiera się do lotu, najwybitniejsi fachowcy przewidują jej przyszłość nic Wam, inwestorom nie podpowiada, to pozostaje mi taka ostatnia porada na koniec naszych rocznych rozważań: Na mapie Krakowa, z zawiązanymi oczyma „palnijcie” palcem w dowolne miejsce i tam poszukujcie mieszkania. W końcu na coś: albo na rozum albo na łut szczęścia zdać się powinniście. Porada nie jest głupawa! W całym mieście ( statystyka za lata 1996 -2006) wartość metra kw. każdego lokalu powiększyła się o 40 procent.




