• kuriernieruchomosci.pl » "Wzgórza i Grębałów czyli dzielnica w której miasto przegrało ze wsią..."
Typ nieruchomościRegionCena [zł]do
Typ transakcji
Pow. [m²]do
Wyszukiwanie artykułu
szukana fraza 
szukaj w polach:       

"Wzgórza i Grębałów czyli dzielnica w której miasto przegrało ze wsią..."

2011-11-18 15:23

 

Gdyby uwzględnić, że jeszcze w 2006 roku dzielnica XVII nazywała się Grębałów, dzisiejsza dzielnica XVII -czyli Wzgórza Krzesławickie jest najmłodszą dzielnicą Krakowa. Choćby tylko z nazwy i przy założeniu, że stary Krakus i tak po staremu mówi Grębałów. Ta przepychanka wokół nazwy jest tu symboliczna. Witajcie w północno-wschodnich rejonach miasta.

 

Ostatnim - moim zdaniem - obszarze Krakowa na którym nadal trwa walka miasta ze wsią. Tę tezę udowodnię poniżej. Zacząć, bowiem musimy od porady ogólnej dla osób, które poszukują własnego locum. Na Wzgórza wybrać się radzę tym, którzy szukają terenu pod budowę domu jednorodzinnego. Kilkanaście lat temu bym odradzał, bo nowohucka dymowa panorama nie nadawała się do rozkoszowania widokiem z tarasu. Dziś pozostałości gigantycznego kombinatu - nie szkodzące już nikomu -czynią owa panoramę -w zasadzie -nie pozbawioną swoistego uroku. Dzielnicę penetrują dziś agenci biur pośredników nieruchomości szczególnie zainteresowani wzgórkami i południowymi zboczami na których powstaną współczesne w formie wille, które ów przemysłowy widok miasta będą prezentowały całymi oszklonymi połaciami domów w coraz modniejszym stylu techno. Podobnie działo się niegdyś na obrzeżach przemysłowych dzielnic Londynu.


Zdań kilka o wspomnianej „walce”:


Huta (kombinat) wchłaniał coraz więcej ludzi, których skłaniała do pracy obietnica mieszkania. Blokowiska (urbanizację) zatem planowano z odpowiednim wyprzedzeniem. Temu procesowi (głównie) zawdzięczają „tubylcy” Zesławic, Luboczy, Łuczanowic, Krzesławic, stopniowe wchłanianie dawnych wsi do obszaru miejskiego. Trzeba tu wyraźnie podkreślić iż epoka planowania -krytykowana za wypaczenia- dla rozwoju przestrzennego miasta wpisała się samymi złotymi literami. Planowano ekspansje zabudowy miejskiej, blokowej ale nigdy już później tylu fantastycznych projektów wkomponowania bloków w tereny wiejskie nie czyniono. Ja nie pisze o realizacji. Ja pisze o planach. Pisze jednak po to abyście zapamiętali, że jeszcze dziś żal iż już nikt owych rozwiązań nie wprowadzi w życie. Po urbanizacyjnym „upadku” huty, jako miasta -właśnie tu w dzielnicy XVII pozostało sporo miejsca, terenów, a zatem okazji dla budownictwa indywidualnego. Specyfika jest taka: Znajdziecie klasyczne wsie (nawet z uprawnymi polami) ale już zurbanizowane. Znajdziecie chałupy krakowskie z bali (chyba ostania enklawa historii budownictwa), znajdziecie willowe enklawy. Miasto które chciało wchłonąć pobliskie wsie upadło zanim plany zrealizowało. Wieś jednak nie wygrała, bowiem, kiedy rolnik zaczął zarabiać w mieście a dochód z pracy przy tokarce był większy od dochodu z roli-pola zaległy ugorem. Pójdą teraz pod fundamenty takiej zabudowy jaką narzucą deweloperzy... Oto teraźniejszość i przyszłość tej dzielnicy „czekającej” na zaludnienie. Dziś 782 osoby mieszkają na kilometrze kwadratowym. Miejsca jest dość.

Kilka ciekawostek - zanim zaczniecie penetrować te tereny:

Zesławice: Niegdyś maleńka wieś, klasycznie rolnicza(gleby tak dobre jak w Proszowicach a bliżej do miasta, więc wszystko się tu opłacało mieć, ale warzywa dominowały). Podczas I wojny światowej Zesłąwice rozebrano...Było tu przedpole dla fortu pancernego Dłubnia, który wraz z fortem krzesławickim i mistrzejowickim miał bronić Krakowa od strony dłubnieńskiej doliny. Mieszkańców wysiedlono do Krakowa. Kiedy powrócili -odbudowali domy- gospodarzyli. Kiedy powstała Nowa Huta stali się klasycznymi chłoporobotnikami. Potem odkrywka gliny i zesławicka cegielnia, potem zbiorniki wody dla Huty i....Po wsi..Pól jeszcze sporo dziś zobaczycie i zabudowę przestrzenna, która niby wieś przypomina ale dzisiejsze Zesławice wsią już dawno nie są, miastem też nie. klasycznego przedmieścia jakie znamy z zachodnich dzielnic miasta również nie przypominają...


Gryficki od XIII wieku Wadów zdobny w XIX wieczny dwór Badenich przyjął blokowisko pracowników PKP.
Łuczanowice z dworem, cmentarzem kalwińskim (do miasta przyłączone w latach gierkowskich) maja podobny przestrzenny charakter jak np. Węgrzynowice przyłączone w 86 roku czy Lubocza (znana ostatnio głównie w wielowatkowej sprawie Norbertanek, które w dawnym domu rządcy zorganizowały w 1929 roku ochronkę)

Najlepszym przykładem zjawiska „walki” miasta ze wsią są Krzesławice. Dla architektów - skansen ziemiańskiej sielanki pośród miejskiego krajobrazu. Historycznie bowiem jest to stara wieś, leżąca na lewym, wschodnim brzegu rzeki Dłubni we wschodniej części Krakowa. Od 1788 roku dobra krzesławickie należały do Hugona Kołłątaja, który wzorcowo prowadził majątek. Potem Znajdował się tutaj dwór, zabudowania gospodarcze, duży ogród, a Kołłątaj z właściwą sobie energią uporządkował cały majątek. W 1876 roku Krzesławice kupił Jan Matejko. Jego syn sprzedał dwór rodzinie Burzyńskich a Pani Maria przekazała dwór Towarzystwu Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, z życzeniem, aby dworek nie stracił swego historycznego charakteru, przypominając postacie Kołłątaja i Matejki.


Dobrze Wam (poszukiwaczom locum w tej dzielnicy) zrobi przerwa i zwiedzenie dworku. Architekt będzie miał o czym dumać w sprawie „walki” urbanistyki miejskiej z wiejską, filozof - w sprawie - jak socjalistyczna huta wyeliminowała ziemiaństwo...

I tyle. Rzućcie okiem na colage jakie celowo tu zamieszczam. Dla mnie jest symbolem tej dzielnicy...

 


Kto chce poczytać (a warto) powinien wyszukać książeczek serii „Zapomniane dziedzictwo Nowej Huty” (np.: Maria Lempart: Łuczanowice) wydanej przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. W takich publikacjach szukałbym uzasadnienia dla osiedlenia się na tych terenach...

Serwisy partnerskie

nportal eturysta polnoc efranchising